belfer308 | e-blogi.pl
Spotykam ludzi życzliwych 2018-11-15

Dobre  serca,  dobre  serduszka 


       Bardzo często słyszymy narzekania na panującą wokół nas znieczulicę. A ja nie mogę narzekać. Nie wiem, dlaczego mnie spotyka to szczęście, że spotykam ludzi życzliwych. Najprostszy przykład  -  wsiadam do tramwaju czy autobusu i prawie zawsze ktoś ustępuje mi miejsca. Nie dlatego, żebym wyglądał tak staro, ale taką czarodziejską moc ma laseczka, którą się podpieram. Na widok tej laski zwalniają dla mnie miejsce nie tylko osoby młode, ale także panie w średnim wieku. Lubię wtedy zażartować, że kiedyś ja ustępowałem miejsca kobietom. Inny przykład. Jest w Bydgoszczy market o nazwie "Focus". Pechowy z jednego powodu  -  bardzo ciężko otwierają się drzwi wejściowe. Prawie codziennie ktoś mi pomaga przytrzymując te nieudane drzwi. 


       Coś wyjątkowo miłego spotkało mnie w czwartek (15 listopada). Jest taka bardzo stroma ulica, ulica Widok, którą muszę z trudem pokonać, gdy idę do gabinetu dentystycznego. Uliczka niewielka, osiedlowa, ale ruch samochodów dość duży, bo akurat tutaj jest nawierzchnia asfaltowa (większość dróg gruntowych). Nieraz marzyłem o tym, żeby ktoś mnie podwiózł chociaż ten kawałek od przystanku, ale nie śmiałem prosić. Właśnie w ten czwartek jakaś pani ulitowała się, gdy zobaczyła, jak się męczę idąc pod górę. Trochę głupio się czułem z tego powodu, że specjalnie zatrzymała się na tym stromym podjeździe. Wiadomo, że w takich warunkach samochód też z trudem musi "wystartować". Nieznajoma pani, mieszkanka osiedla Miedzyń, podwiozła mnie do domku z gabinetem stomatologicznym. Nie wiedziałem, jak dziękować i dałem na pamiątkę taką małą wizytówkę z adresem do mojego bloga. Życzyłem oczywiście miłego czytania, żeby coś tę panią zainteresowało spośród tych prawie 300 notek. 


🎆🎆🎆🎆🎆🎆🎆🎆🎆🎆🎆🎆🎆🎆🎆🎆🎆 Zdzisław 




Czasy się zmieniają 2018-11-15

To  już  prawie  obłęd 


 


       Tak ładnie się mówi: ochrona danych osobowych. Od pewnego czasu temat bardzo modny. Różne instytucje wydają w tej sprawie odpowiednie przepisy. Jak to wszystko się zmieniło, widać dobrze na przykładzie książek telefonicznych. Nawet nie wiem, czy są jeszcze drukowane. Pamiętam z lat bardzo odległych takie książki dla ówczesnego województwa katowickiego. Chyba nie wszyscy mi uwierzą, że w takim spisie telefonów były nie tylko imiona i nazwiska, ale też nazwy ulic, numery domów i nawet numery mieszkań. To było naprawdę bardzo dawno temu. Później przez długi czas podawano już tylko same nazwy ulic. Bardzo słusznie, bo często się zdarzało, że mieliśmy abonentów o takim samym imieniu i nazwisku. Trudno się szukało. Teraz, gdy rozpowszechniły się telefony komórkowe, ich numery podawane są tylko wtedy, gdy taka informacja jest potrzebna dla większej liczby zainteresowanych. 


       Bardzo ciekawe rzeczy działy się z tabliczkami na drzwiach naszych mieszkań. Też pamiętam, że prawie na wszystkich drzwiach były imiona i nazwiska. Nie mogę sobie skojarzyć, kiedy te tabliczki zaczęły znikać. Znikły również spisy mieszkańców, wywieszane kiedyś np. przez administracje spółdzielni mieszkaniowych. Zabrakło tak samo nazwisk przy wejściu, na domofonach. W szpitalach nie umieszcza się już nazwisk na poręczy łóżek. 


       To wszystko tak wygląda, jakbyśmy nagle zaczęli się czegoś bać. Ja rozumiem, że są takie zawody, w których ludzie muszą mieć jakąś ochronę. Na pewno ochronę mają sędziowie i prokuratorzy, żeby przypadkowy szaleniec nie szukał rewanżu albo zemsty. Zdarzają się dramatyczne rzeczy. Niedawno jakiś dziennikarz na Słowacji został zamordowany, bo za dużo wiedział o mafii. 


       Dochodzi też do sytuacji wręcz komicznych. Mnie się to kojarzy z czymś, co nazywamy obłędem. W prasie, radiu i telewizji podano wiadomość, że w jakiejś przychodni wywoływano pacjentów nie po nazwisku, ale każdemu przypisano jakiś pseudonim. Te pseudonimy były nieraz tak komiczne, że można było pęknąć ze śmiechu. Powstaje więc pytanie, czy to lęk, czy obłęd. 


&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&  Zdzisław 


Chciałbym kogoś rozweselić 2018-10-20

P R O S Z Ę    O    U Ś M I E C H 


       Nie mam czasu, żeby napisać coś nowego do bloga (chociaż jeden pomysł już jest). Dlatego sięgnę do zapasów z dawnych lat. Wybrałem dwie krótkie, skromne notki, które mają w sobie trochę humoru. Mogą Państwo znaleźć notkę z 4 września 2014 r. ("Proszę o uśmiech") oraz z 24 marca 2015 r. ("Trochę humoru"). 


       PS:  Na pewno dużo przyjemności sprawi komuś wysłuchanie tego, co powiedziała pani Katarzyna Skrzynecka. Słuchaliśmy w radiu w tych dniach, ale to było powtórzenie z 15 sierpnia 2018 r. Tylko 52 minuty na pewno miło spędzone. Wystarczy wpisać: 


    Gość Radia Pogoda Katarzyna Skrzynecka 


           Gdy na ekranie pojawią się "Podcasty", musimy w tym wykazie znaleźć datę 15 sierpnia 2018 r., żeby usłyszeć głos pani Kasi. 


@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@  Zdzisław 






Dla przyrody to jest tragedia 2018-10-16

TA  SUSZA  NAS  DOBIJA 


       Mam takie hobby  -  notuję sobie, jaka była pogoda (w mojej Bydgoszczy i najbliższej okolicy). Już nie wracam do pierwszej połowy roku, ale np. od 12 sierpnia do 16 października (tj. w sumie 66 dni) aż 57 dni nie spadła ani kropla deszczu. Troszeczkę pokropiło przez 9 dni. Październikowe słońce i bezchmurne niebo może kogoś cieszy, ale dla rolników to jest bieda. Ta bieda odbije się na nas. 


&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&  Zdzisław 


Tylko słuchać 2018-09-27

Miła   dziewczyna 


       Miłej dziewczyny miło się słucha. Jakie to banalne stwierdzenie!!!  Rzucam wykrzyknikami, bo jestem pod wrażeniem. Kilka minut temu  -  tuż przed godz. 23 w piątek 21 września  -  skończyła się audycja, której bohaterką była pani BEATA TADLA.  Od razu pomyślałem, że tą moją radością muszę się z kimś podzielić. Tak łatwo podzielić się przez bloga. Gdyby ktoś zapytał, co mnie cieszy, co daje mi chociaż trochę szczęścia  -  odpowiem bez wahania, że taka właśnie rozmowa, takie radiowe spotkanie. 


       Już nie pierwszy raz powołuję się na audycję z cyklu "Gość Radia Pogoda".  Co tym razem mnie urzekło w tej rozmowie z panią Beatą  -  nie potrafię powiedzieć. Czy sprawy, o których mówiła, czy sposób, w jaki mówiła?  Trochę trudu kosztowało mnie odnalezienie tej rozmowy w internecie. Audycja była, jak wspomniałem, 21 września, a ja odnalazłem ją w tzw. archiwum dopiero po czterech dniach. Z prostej przyczyny  -  źle zapisałem nazwisko pani Beaty. Błędnie zanotowałem pierwszą i trzecią literę nazwiska, bo tak niewyraźnie powiedziała pani redaktor prowadząca audycję. Kto chciałby posłuchać, powinien wpisać: 


     gość radia pogoda 


Trzeba koniecznie znaleźć datę 29 czerwca, bo inaczej daremny nasz trud. Proszę się nie wystraszyć, gdy na samym początku usłyszymy te wściekłe, bo za głośne reklamy. 


       Nie próbuję tutaj streszczać rozmowy z panią Beatą, bo przez to popsuję całe wrażenie, jakie może odnieść osoba słuchająca przez 57 minut. Można posłuchać, a także popatrzeć na tę panią podczas niektórych programów, jakie prezentuje Nowa TV.  Całą audycję, jaką nadano 21 września (a po raz pierwszy 29 czerwca), muszę sobie nagrać na dyktafon. Będę mógł odsłuchać np. w takiej chwili, gdy potrzebne będzie jakieś "lekarstwo" na zły humor. 


@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@  Zdzisław 


Tu za ciepło, tam za zimno 2018-09-16

 Lato  nam  dokuczyło 


       Dokuczyła nam ta upalna pogoda. Najgorzej  było między 27 lipca a 23 sierpnia. Naliczyłem w tym okresie co najmniej 20 dni, gdy temperatura dochodziła do 30 albo przekraczała 30 stopni (kilka razy mieliśmy w Bydgoszczy 33 stopnie). Można by wtedy pomarzyć, żeby przenieść się  -  dla wytchnienia  -  gdzieś daleko na północ od Polski. Tak dla przykładu z Gdańska do Tromsö w Norwegii jest, lotem ptaka, około 1680 km. Śmieszne pomysły. Również śmieszne było to, że akurat w czasie tych upałów sięgnąłem po książkę (z mojej półki) opisującą niezwykłą wyprawę polarną. 


       Jest to książka wyjątkowa. Jest to wyjątkowa pamiątka. Pod datą 24 grudnia 1954 roku mam taką dedykację: "Kochanemu Zdzisiowi Mamusia". Lepiej moja mama nie mogła trafić, bo wiedziała, jak mnie interesują wyprawy polarne. To były tylko marzenia. O czym to nie marzy taki 14-letni chłopaczek, uczeń szóstej klasy. 


       Autor książki  -  Czesław Centkiewicz, tytuł  -  "Wyspa mgieł i wichrów". Ta nazwa pasuje do Wyspy Niedźwiedziej na Morzu Barentsa. To właśnie tam skierował naszego autora dyrektor Państwowego Instytutu Meteorologicznego, doktor Jan Lugeon. Sprawa była poważna, bo to pierwsza polska ekspedycja w ramach Drugiego Międzynarodowego Roku Polarnego (1932 - 1933). Kierownikiem wyprawy był właśnie pan Czesław, któremu zawdzięczamy tę książkę liczącą 368 stron, wydaną w 1934 r. Napisał w ogóle 34 powieści i większość z nich wspólnie z żoną Aliną. Żył w latach 1904 - 1996. 


       4-osobowa ekspedycja spędziła na Wyspie Niedźwiedziej aż 13 miesięcy. Kiedy czytam, w jakich to było warunkach, to ogarnia mnie nie tylko podziw, ale i przerażenie. Wystarczyło poślizgnąć się na kamieniu  -  nie daj Boże jakieś złamanie, a lekarza tam nie było. Często przez wiele tygodni panowały takie sztormy, że statek nie mógł dopłynąć do wyspy. Nie tylko z lekarzem, ale np. ze zwykłą pocztą od rodziny pozostawionej w kraju. Na szczęście była łączność radiowa. Proszę sobie wyobrazić, jak czuje się człowiek, gdy musi przebywać np. 132 dni w ciemnościach panujących bez przerwy. W książce pana Centkiewicza, w słowniczku przeczytałem: "Noc polarna to okres, w którym słońce w ciągu całej doby nie wznosi się ponad horyzont i ziemia nie jest oświetlona bezpośrednio promieniami słonecznymi. Pełna noc polarna zaczyna się pod 73 stopniem szerokości północnej. Pod 82 równoleżnikiem noc polarna trwa 132 dni, a na samym biegunie słońce nie wschodzi w ciągu 178 dni". 


       Nie wiem, czy "Wyspę mgieł i wichrów" można wypożyczyć w którejś bibliotece. Ukazała się w 1954 r.  Często, bardzo często ludzie przytłoczeni codziennymi sprawami i zmartwieniami, pragną od tego się oderwać, jakby zapomnieć na chwilę. W takim oderwaniu od rzeczywistości podobno pomaga oglądanie filmów. Ja doszedłem do wniosku, że można zapomnieć o tym, co dziś przeżywamy, gdy zagłębimy się w lekturę tej książki Czesława Centkiewicza. Zupełnie inny świat i zupełnie inne życie. Coś, co musi nas zafascynować. Nic nie szkodzi, że wydarzyło się tak dawno, w I połowie XX wieku. 


∆∆∆∆∆∆∆∆∆∆∆∆∆∆∆∆∆∆∆∆∆∆∆∆∆∆∆∆∆  Zdzisław 


Jeżeli ktoś czeka... 2018-09-10

J E Ż E L I    K T O Ś    C Z E K A ...


       Minęło 12 dni od notki z 28 sierpnia, a ja nic nowego nie napisałem. Już w notce z 28 lipca tłumaczyłem się, dlaczego ostatnio piszę tak nieregularnie. W dalszym ciągu mam kłopoty z tzw. wolnym czasem. Zacząłem pisać (jak zawsze w brudnopisie) i nie mogę dokończyć. Zacząłem od letnich upałów, a dojdę do warunków zimowych panujących na dalekiej północy. 


###############################  Zdzisław 


Słuchamy z przyjemnością 2018-08-28

Jarosław Kret  -  ulubieniec publiczności           


       MAM SZCZĘŚCIE DO DOBRYCH AUDYCJI RADIOWYCH.  W poniedziałek wieczorem trafiłem przypadkowo na audycję w Radiu Pogoda. Przepraszam, skłamałem. To nie przypadkowo, bo gdy zobaczyłem, że jest godz. 22, to szybko włączyłem radio o tej sympatycznej nazwie. Chciałem sprawdzić, z kim będzie rozmowa o tej stałej porze. Usłyszałem: Jarosław Kret. Większość telewidzów kojarzy to nazwisko z pięknymi prognozami pogody. W rzeczywistości pan Jarosław ma wiele różnych, wiele ciekawych zainteresowań. Opowiedział w tej audycji, jak to śmiesznie się stało, że został prezenterem pogody. W ogóle mówił o wszystkim przez 58 minut. Na pewno nikt nie będzie żałować tej godziny. Wystarczy ustawić w internecie: 


   gość radia pogoda Jarosław Kret 


Audycja ukazała się pierwszy raz 24 maja, a 27 sierpnia było powtórzenie. 


########################  Zdzisław 


Katarzyna Dowbor 2018-08-22

Znowu  coś  do  słuchania


       Tak, znowu coś do słuchania, bo w poprzedniej notce podawałem już dwa przykłady audycji  -  a właściwie przykłady radiowych rozmów, których wysłuchanie wielu osobom sprawia przyjemność. We wtorek wieczorem (21 sierpnia) trafiłem na rozmowę z panią Katarzyną Dowbor. Gdybym miał ją określić tylko jednym słowem, powiedziałbym:  przebojowa.  Niezbyt precyzyjne to określenie, ale tak często o kimś się mówi. Rzeczywiście ta kobieta zaimponowała mi tym, że ułożyła sobie życie według własnych marzeń, własnych planów. Są jednak ludzie szczęśliwi na tym podłym świecie.


       Sprawdzałem, czy w internecie jest nagranie tej pięknej rozmowy. Na jednym tablecie nie chciało "zaskoczyć", na drugim udało się mi się posłuchać przez 53 minuty. Wystarczy wpisać:


    Gość Radia Pogoda Katarzyna Dowbor


Przypomnę, że to audycja z 21 sierpnia, bo w internecie jest dużo dawniejszych nagrań z tą panią. Przy okazji dodam, że rozmowy z ciekawymi ludźmi są w Radiu Pogoda codziennie w godz. 22 - 23.


&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&  Zdzisław




Słuchać czy patrzeć? 2018-08-17

Oglądanie   obrazków


       Dzieci lubią oglądać obrazki. Nie chcę urazić nikogo z dorosłych, ale mam takie śmieszne skojarzenie, że dorośli też lubią oglądać, bo np. filmy telewizyjne to także podziwianie obrazków. Żarty żartami, ale często słyszymy takie powiedzenie: "To jest obraz słynnego reżysera".


       Ten wstęp potrzebny mi jest do rozważań, czy ludzie bardziej lubią radio, czy telewizję. Nie widziałem wyników badań statystycznych, ale nie będziemy się zanudzać liczbami. Z mojej obserwacji wynika, że ludziom łatwiej jest ustawić, łatwiej znaleźć coś interesującego w telewizji. W radiu trudniej  -  po prostu dlatego, że nikt nie drukuje programu radiowego (wiele lat temu był tygodnik temu poświęcony). Ja widzę jeszcze inny problem. To naprawdę jest problem. Jak napisałem na początku, chętnie oglądamy "obrazki"  -  także te telewizyjne. One są łatwiejsze w odbiorze niż uważne wsłuchiwanie się, co w danej chwili mówią w radiu (zakładam, że akurat warto słuchać). Słuchanie radia wymaga skupienia uwagi, jeżeli nie chcemy stracić wątku, jeżeli nie chcemy stracić czegoś ważnego. Tu widzę problem, że radio wymaga od nas większego wysiłku (w odbiorze). Oczywiście łatwiej oglądać te obrazki. Spotkałem się już nieraz z określeniem: "kultura obrazkowa".


       Po tych teoretycznych rozważaniach muszę podać przynajmniej dwa przykłady na dowód, że w radiu mamy naprawdę ciekawe i wartościowe audycje. Niedawno (17 lipca) całą notkę poświęciłem audycji przygotowanej przez panią Dorotę Sumińską. Zachęcałem wszystkich do wysłuchania, bo mamy to w internecie. Na początku sierpnia INNA STACJA RADIOWA nadała rozmowę z panią Izabelą Trojanowską. To nieważne, czy wszyscy lubią jej piosenki (chyba jednak lubią). Ta audycja trwała dokładnie 57 minut i proszę mi wierzyć, że nie była nudna. Nie tylko nie była nudna, ale samo słuchanie sprawiało wielką przyjemność. Szczególnie druga "połowa" rozmowy, gdy pani Izabela coraz bardziej się rozkręcała. W ogóle to cudowna rozmówczyni. Dla takich osób warto słuchać radia. Podam teraz dokładnie, jak znaleźć tę audycję. Proszę wpisać:


    gość radia pogoda izabela trojanowska


Gdy pojawią się podcasty, proszę koniecznie znaleźć datę emisji: 30 KWIETNIA. Na początku sierpnia było powtórzenie tamtej audycji. Życzę przyjemnego słuchania.


##########################  Zdzisław


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]