belfer308 | e-blogi.pl
Trochę optymizmu 2019-01-13

Wierzę  w  ludzką  dobroć ! 


       To była sobota 12 stycznia, dochodziła godz. 22. Po zrobieniu zakupów (żywnościowych) szedłem w kierunku wyjścia z wielkiego marketu, jaki mamy w Bydgoszczy przy rondzie Grunwaldzkim. Na opustoszałym już, rozległym korytarzu, podeszła do mnie nieznajoma, młoda para (około 25 lat). Może ulitowali się, gdy zobaczyli starszego pana, który szedł powolutku, podpierając się laseczką. Powiedzieli, że mnie podwiozą. Dziękowałem, nawet kilka razy, żeby nie robili sobie kłopotu. Na moje osiedle docierają trzy linie autobusowe, więc jakoś dojadę. Jeszcze raz dziękowałem za uprzejmość, bo musiałem wstąpić do pewnego  -  jak to się mówi  -  miejsca ustronnego. To zajęło kilka minut, a moi nieznajomi czekali na korytarzu. Powiedzieli, że naprawdę się nie śpieszą. Podczas jazdy minęliśmy chyba sześć czy siedem skrzyżowań i na każdym mieliśmy zielone światło. Proszę mi wierzyć, to coś wyjątkowego, bo w ciągu dnia ruch tutaj jest dość duży, do korków ulicznych musieliśmy się przyzwyczaić. Powiedziałem tylko, że niebiosa nam sprzyjają. Za Waszą dobroć... 


       Dojechaliśmy pod mój blok, a na pożegnanie nie wiedziałem, jak dziękować. Rzecz jasna moi kochani młodzi nie chcieli żadnych pieniędzy. Tak bardzo pragnąłem spotkać się jeszcze kiedyś, ale nie śmiałem pytać o adres czy telefon. Jeżeli dobrze zrozumiałem, mieszkają w pobliżu Bydgoszczy, w jakże uroczym (szczególnie latem) Samociążku k. Koronowa. 


       MAM SZCZĘŚCIE DO ŻYCZLIWYCH NIEZNAJOMYCH.  W moim blogu napisałem 15 listopada, jak jakaś pani podwiozła mnie (na osiedlu Miedzyń), gdy szedłem z trudem pod górę. Nie napisałem, jak inna pani, też bezinteresownie, podwiozła mnie kiedyś od marketu "Tesco" do domu. Wiem tylko, że ta pani pracuje w Lublinie w jakimś wydawnictwie rozprowadzającym książki o tematyce sensacyjnej czy fantastycznej. 


       Już nie będę pisać, jak często podchodzą do mnie różne osoby i pytają, czy mogą pomóc w dźwiganiu zakupów. Może rzeczywiście litują się nad panem, który ma wyraźne kłopoty z chodzeniem. Ja jestem pewien, że to naprawdę z dobroci serca. 


🌐🌐🌐🌐🌐🌐🌐🌐🌐🌐🌐🌐🌐🌐🌐  Zdzisław 


Będzie zmiana 2018-12-25

JAKIE  BĘDĄ  NASZE  BLOGI ? 


       Od 1 stycznia będzie jakaś zmiana w naszych blogach. Tak zapowiedział Operator. Chyba będę mógł nadal pisać. 


⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽


Tylko u kobiety 2018-12-20

               To   się   nazywa : 


           instynkt   macierzyński 


       Wieś Radomice  -  5 km od centrum Lipna, około 20 km od Włocławka. To tutaj dzieci cieszyły się opadami śniegu (w niedzielę 16 grudnia) i jeździły na sankach. W pewnej chwili stało się coś strasznego. Z ogrodzonego podwórka wydostały się w jakiś sposób dwa duże psy  -  bernardyn i owczarek. Zaatakowały 4-letniego Kacperka. Jego siostra Julia (9 lat) położyła się na chłopczyku i osłoniła własnym ciałem. Została bardzo niebezpiecznie pogryziona, bo w szpitalu we Włocławku założono jej 19 szwów na głowie i twarzy, 10 szwów na plecach, 15 szwów na udach. Domyślam się, że szwy zakładano przy znieczuleniu. Dziewczynka nie narzeka na cierpienia, tylko powtarza, że musiała ratować braciszka. Lekarze twierdzą, że Święta będzie mogła spędzić w domu. 


       Takie wydarzenia pamięta się do końca życia. Do końca życia Kacperek zachowa wdzięczność dla swej siostrzyczki. Jestem pewien, że każdy psycholog potwierdzi tę prawdę, że już mała dziewczynka ma w swej naturze coś, co można by nazwać instynktem macierzyńskim. Kto bacznie obserwuje życie, na pewno był świadkiem takich pięknych zachowań (oczywiście nie musiały być tak dramatyczne). Nawet podczas dziecięcych zabaw dziewczynki takie macierzyńskie skłonności okazują. To u kobiety jest najpiękniejsze. 


🎎 🎎 🎎 🎎 🎎 🎎 🎎 🎎 🎎 🎎 🎎  Zdzisław 


Wierny jak pies... 2018-12-16

          T  Y  L  K  O      P  I  E  S


          T  A  K      P  O  T  R  A  F  I  ? 


       Niezwykła i wzruszająca historia. Pracownica szpitala w Brazylii zrobiła zdjęcie, jak 4 pieski czekały na swego pana przed wejściem do szpitala. Właścicielem tych piesków był mężczyzna bezdomny. Sam chodził głodny, żeby nie zabrakło dla jego czworonożnych przyjaciół. Ta pani ze szpitala zamieściła w internecie opis tego wydarzenia oraz zdjęcie piesków. Pod tą fotografią pojawiły się tysiące komentarzy. W niedzielę 16 grudnia ten tekst jeszcze był w internecie. Proszę wpisać tytuł: 


     Psy czekały całą noc na właściciela. 


🎄 🎄 🎄 🎄 🎄 🎄 🎄 🎄 🎄 🎄 🎄 🎄    Zdzisław 


Warto posłuchać 2018-12-03

 Słuchałem  Agaty  Młynarskiej 


       Z wielkim zainteresowaniem słuchałem w radiu pani Agaty, z którą rozmawiała pani redaktor o tym samym imieniu. Co mnie tak urzekło? Oto z przyjemnością słuchałem, jak pięknie ułożyło się życie osoby dobrze nam znanej z radia i telewizji (i nie tylko). Ułożyło się oczywiście nie bez trudności. Znaleźli się ludzie życzliwi, którzy pomogli. W każdym razie najważniejsze jest to, że pani Agata Młynarska znalazła swoje miejsce w życiu. Robiła to, co lubiła, może nawet ukochała. Nie będę tu podawać szczegółów, bo dowiadujemy się z tej pięknej opowieści. W internecie jest też dość dokładny życiorys tak wspaniałej osoby. 


       Tak się złożyło, że w ostatnim czasie (od sierpnia do października) poświęciłem w blogu trochę uwagi pięciu interesującym osobom, o których mogliśmy w radiu usłyszeć. To już szósta wśród tych wybranych przeze mnie postaci. Możemy więc posłuchać (przez 57 minut). Proszę wpisać w swoim komputerze czy tablecie: 


    Gość Radia Pogoda: Agata Młynarska 


           PS:  Gdy wpiszemy ten adres internetowy, to zobaczymy spis kilkunastu audycji z udziałem p. Agaty. Stwierdziłem, że trzeba szukać w tym wykazie takiej audycji, gdzie pojawia się głos (a nie zawsze się pojawia z tej audycji, o której pisałem). 


⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽  Zdzisław 


Prawie 300 notek 2018-12-01

ZAPRASZAM  DO  CZYTANIA 


       Nie mam ostatnio czasu, żeby napisać coś nowego w blogu, napisać porządnie, starannie. Zapraszam moje Czytelniczki i moich Czytelników, żeby zajrzeli do dawnych notek. Spośród 296 tekstów najbardziej podoba mi się (jeśli wolno tak się chwalić) notka z 25 marca  2 0 1 5  roku  "Mam przyjaciół w Borach Tucholskich". 


@@@@@@@@@@@@@@@@@@@  Zdzisław 


Spotykam ludzi życzliwych 2018-11-15

Dobre  serca,  dobre  serduszka 


       Bardzo często słyszymy narzekania na panującą wokół nas znieczulicę. A ja nie mogę narzekać. Nie wiem, dlaczego mnie spotyka to szczęście, że spotykam ludzi życzliwych. Najprostszy przykład  -  wsiadam do tramwaju czy autobusu i prawie zawsze ktoś ustępuje mi miejsca. Nie dlatego, żebym wyglądał tak staro, ale taką czarodziejską moc ma laseczka, którą się podpieram. Na widok tej laski zwalniają dla mnie miejsce nie tylko osoby młode, ale także panie w średnim wieku. Lubię wtedy zażartować, że kiedyś ja ustępowałem miejsca kobietom. Inny przykład. Jest w Bydgoszczy market o nazwie "Focus". Pechowy z jednego powodu  -  bardzo ciężko otwierają się drzwi wejściowe. Prawie codziennie ktoś mi pomaga przytrzymując te nieudane drzwi. 


       Coś wyjątkowo miłego spotkało mnie w czwartek (15 listopada). Jest taka bardzo stroma ulica, ulica Widok, którą muszę z trudem pokonać, gdy idę do gabinetu dentystycznego. Uliczka niewielka, osiedlowa, ale ruch samochodów dość duży, bo akurat tutaj jest nawierzchnia asfaltowa (większość dróg gruntowych). Nieraz marzyłem o tym, żeby ktoś mnie podwiózł chociaż ten kawałek od przystanku, ale nie śmiałem prosić. Właśnie w ten czwartek jakaś pani ulitowała się, gdy zobaczyła, jak się męczę idąc pod górę. Trochę głupio się czułem z tego powodu, że specjalnie zatrzymała się na tym stromym podjeździe. Wiadomo, że w takich warunkach samochód też z trudem musi "wystartować". Nieznajoma pani, mieszkanka osiedla Miedzyń, podwiozła mnie do domku z gabinetem stomatologicznym. Nie wiedziałem, jak dziękować i dałem na pamiątkę taką małą wizytówkę z adresem do mojego bloga. Życzyłem oczywiście miłego czytania, żeby coś tę panią zainteresowało spośród tych prawie 300 notek. 


🎆🎆🎆🎆🎆🎆🎆🎆🎆🎆🎆🎆🎆🎆🎆🎆🎆 Zdzisław 




Czasy się zmieniają 2018-11-15

To  już  prawie  obłęd 


 


       Tak ładnie się mówi: ochrona danych osobowych. Od pewnego czasu temat bardzo modny. Różne instytucje wydają w tej sprawie odpowiednie przepisy. Jak to wszystko się zmieniło, widać dobrze na przykładzie książek telefonicznych. Nawet nie wiem, czy są jeszcze drukowane. Pamiętam z lat bardzo odległych takie książki dla ówczesnego województwa katowickiego. Chyba nie wszyscy mi uwierzą, że w takim spisie telefonów były nie tylko imiona i nazwiska, ale też nazwy ulic, numery domów i nawet numery mieszkań. To było naprawdę bardzo dawno temu. Później przez długi czas podawano już tylko same nazwy ulic. Bardzo słusznie, bo często się zdarzało, że mieliśmy abonentów o takim samym imieniu i nazwisku. Trudno się szukało. Teraz, gdy rozpowszechniły się telefony komórkowe, ich numery podawane są tylko wtedy, gdy taka informacja jest potrzebna dla większej liczby zainteresowanych. 


       Bardzo ciekawe rzeczy działy się z tabliczkami na drzwiach naszych mieszkań. Też pamiętam, że prawie na wszystkich drzwiach były imiona i nazwiska. Nie mogę sobie skojarzyć, kiedy te tabliczki zaczęły znikać. Znikły również spisy mieszkańców, wywieszane kiedyś np. przez administracje spółdzielni mieszkaniowych. Zabrakło tak samo nazwisk przy wejściu, na domofonach. W szpitalach nie umieszcza się już nazwisk na poręczy łóżek. 


       To wszystko tak wygląda, jakbyśmy nagle zaczęli się czegoś bać. Ja rozumiem, że są takie zawody, w których ludzie muszą mieć jakąś ochronę. Na pewno ochronę mają sędziowie i prokuratorzy, żeby przypadkowy szaleniec nie szukał rewanżu albo zemsty. Zdarzają się dramatyczne rzeczy. Niedawno jakiś dziennikarz na Słowacji został zamordowany, bo za dużo wiedział o mafii. 


       Dochodzi też do sytuacji wręcz komicznych. Mnie się to kojarzy z czymś, co nazywamy obłędem. W prasie, radiu i telewizji podano wiadomość, że w jakiejś przychodni wywoływano pacjentów nie po nazwisku, ale każdemu przypisano jakiś pseudonim. Te pseudonimy były nieraz tak komiczne, że można było pęknąć ze śmiechu. Powstaje więc pytanie, czy to lęk, czy obłęd. 


&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&  Zdzisław 


Chciałbym kogoś rozweselić 2018-10-20

P R O S Z Ę    O    U Ś M I E C H 


       Nie mam czasu, żeby napisać coś nowego do bloga (chociaż jeden pomysł już jest). Dlatego sięgnę do zapasów z dawnych lat. Wybrałem dwie krótkie, skromne notki, które mają w sobie trochę humoru. Mogą Państwo znaleźć notkę z 4 września 2014 r. ("Proszę o uśmiech") oraz z 24 marca 2015 r. ("Trochę humoru"). 


       PS:  Na pewno dużo przyjemności sprawi komuś wysłuchanie tego, co powiedziała pani Katarzyna Skrzynecka. Słuchaliśmy w radiu w tych dniach, ale to było powtórzenie z 15 sierpnia 2018 r. Tylko 52 minuty na pewno miło spędzone. Wystarczy wpisać: 


    Gość Radia Pogoda Katarzyna Skrzynecka 


           Gdy na ekranie pojawią się "Podcasty", musimy w tym wykazie znaleźć datę 15 sierpnia 2018 r., żeby usłyszeć głos pani Kasi. 


@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@  Zdzisław 






Dla przyrody to jest tragedia 2018-10-16

TA  SUSZA  NAS  DOBIJA 


       Mam takie hobby  -  notuję sobie, jaka była pogoda (w mojej Bydgoszczy i najbliższej okolicy). Już nie wracam do pierwszej połowy roku, ale np. od 12 sierpnia do 16 października (tj. w sumie 66 dni) aż 57 dni nie spadła ani kropla deszczu. Troszeczkę pokropiło przez 9 dni. Październikowe słońce i bezchmurne niebo może kogoś cieszy, ale dla rolników to jest bieda. Ta bieda odbije się na nas. 


&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&  Zdzisław 


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]