belfer308 | e-blogi.pl
Słuchać czy patrzeć? 2018-08-17

Oglądanie   obrazków


       Dzieci lubią oglądać obrazki. Nie chcę urazić nikogo z dorosłych, ale mam takie śmieszne skojarzenie, że dorośli też lubią oglądać, bo np. filmy telewizyjne to także podziwianie obrazków. Żarty żartami, ale często słyszymy takie powiedzenie: "To jest obraz słynnego reżysera".


       Ten wstęp potrzebny mi jest do rozważań, czy ludzie bardziej lubią radio, czy telewizję. Nie widziałem wyników badań statystycznych, ale nie będziemy się zanudzać liczbami. Z mojej obserwacji wynika, że ludziom łatwiej jest ustawić, łatwiej znaleźć coś interesującego w telewizji. W radiu trudniej  -  po prostu dlatego, że nikt nie drukuje programu radiowego (wiele lat temu był tygodnik temu poświęcony). Ja widzę jeszcze inny problem. To naprawdę jest problem. Jak napisałem na początku, chętnie oglądamy "obrazki"  -  także te telewizyjne. One są łatwiejsze w odbiorze niż uważne wsłuchiwanie się, co w danej chwili mówią w radiu (zakładam, że akurat warto słuchać). Słuchanie radia wymaga skupienia uwagi, jeżeli nie chcemy stracić wątku, jeżeli nie chcemy stracić czegoś ważnego. Tu widzę problem, że radio wymaga od nas większego wysiłku (w odbiorze). Oczywiście łatwiej oglądać te obrazki. Spotkałem się już nieraz z określeniem: "kultura obrazkowa".


       Po tych teoretycznych rozważaniach muszę podać przynajmniej dwa przykłady na dowód, że w radiu mamy naprawdę ciekawe i wartościowe audycje. Niedawno (17 lipca) całą notkę poświęciłem audycji przygotowanej przez panią Dorotę Sumińską. Zachęcałem wszystkich do wysłuchania, bo mamy to w internecie. Na początku sierpnia INNA STACJA RADIOWA nadała rozmowę z panią Izabelą Trojanowską. To nieważne, czy wszyscy lubią jej piosenki (chyba jednak lubią). Ta audycja trwała dokładnie 57 minut i proszę mi wierzyć, że nie była nudna. Nie tylko nie była nudna, ale samo słuchanie sprawiało wielką przyjemność. Szczególnie druga "połowa" rozmowy, gdy pani Izabela coraz bardziej się rozkręcała. W ogóle to cudowna rozmówczyni. Dla takich osób warto słuchać radia. Podam teraz dokładnie, jak znaleźć tę audycję. Proszę wpisać:


    gość radia pogoda izabela trojanowska


Gdy pojawią się podcasty, proszę koniecznie znaleźć datę emisji: 30 KWIETNIA. Na początku sierpnia było powtórzenie tamtej audycji. Życzę przyjemnego słuchania.


##########################  Zdzisław


Drugi list do cassiopei 2018-08-04

Drugi  list  do : 


www.cassiopeia.e-blogi.pl 


       Czytalem Pani notke_  z 3 sierpnia. To prawda, cos'  sie_  stalo, ze juz od dluzszego czasu nie mozemy napisac'  komentarza do zadnego bloga. Wspominaly o tym takze inne osoby. 


       Pisalem do Pani w moim blogu 26 czerwca. Prosze_  byc'  dobrej mysli. Zycze_  pieknego, beztroskiego usmiechu    -    Zdzislaw 


=== PS :  Przepraszam, ze niektore literki sa_  takie dziwne (np. e_  a_  s'  c').  Uszkodzenie klawiatury. 


@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@


Lata lecą, czasu brak 2018-07-28

P  o  p  s  u  ł  e  m      s  i  ę 


       Tytuł tej notki brzmi jak samooskarżenie. Faktycznie się popsułem, bo jeszcze do niedawna moje notki pojawiały się regularnie raz w tygodniu, a ostatnio są przerwy nawet 10-dniowe. Jak mogę się wytłumaczyć? Właściwie nie przybyło mi obowiązków, może robię wszystko wolniej? Rzeczywiście to jest normalne zjawisko, że jak człowiek się starzeje, to staje się w ogóle mniej sprawny. Najbardziej mnie martwią kłopoty z chodzeniem. Moje kości, moje stawy się starzeją, więc też chodzę wolniej. Wiele lat temu sprawiało mi przyjemność szybkie chodzenie. Nikt mnie nie przegonił, to ja wszystkich wyprzedzałem. Teraz czuję się tak głupio, gdy patrzę, jak ludzie idą sobie raźno, a ja zostaję w tyle. Nawet laseczka mi nie pomaga. Dopiero teraz widzę, jak dużo ludzi chodzi z laskami albo o kulach. Nie jestem wyjątkiem. 


       Tak więc czasu mam jakby mniej, chociaż jestem na emeryturze. Rzeczywiście wszystko robię wolniej, może czasami za dokładnie. To śmieszne, że np. naczynia zmywam tak pedantycznie, jak nawet kobiety nie zmywają. To są drobiazgi. Fakt, że zainteresowań mam dużo, ale np. telewizji prawie w ogóle nie oglądam, a w kinie nie byłem już kllka lat. Najbardziej żałuję, że brakuje mi czasu na czytanie gazet i czasopism. Tak często słyszę narzekania, że Polacy nie czytają książek. Ja też nie lubię czytać powieści, a jest ich taka masa, że w końcu nie wiadomo, co wybrać. Lubię gazety i czasopisma, ale nigdy nie czytam ich w całości, tylko wybieram to, co mnie zainteresuje. Zdarza się, że z kilkudziesięciu stron wybieram tylko jeden artykuł. Spotykam naprawdę mądre artykuły, mądre felietony, które pomagają zrozumieć życie. Zrozumieć, co się wokół nas dzieje. Gdy czytam taki wybrany artykuł, czuję się tak, jakbym rozmawiał z jakimś mądrym człowiekiem.  


       Gazet i czasopism raczej nie kupuję, korzystam z czytelni w bibliotece miejskiej. Czasami czytam też w "empiku". Jak to dobrze, że chociaż w dużych miastach są te "empiki". Dobre artykuły można też znaleźć w internecie, chociaż większość redakcji tak sprytnie się urządziła, że trzeba zapłacić, żeby mieć dostęp do całego artykułu. Oprócz tego mojego czytania mam oczywiście i inne zainteresowania, które "kradną" mi czas. Zawsze się dziwię, gdy słyszę, że np. jakaś samotna, jakaś starsza osoba strasznie się nudzi, bo nie ma czym się zająć. Mnie będzie żal odejść z tego świata  -  przede wszystkim z powodu rozstania z bliskimi mi osobami. Żal będzie odejść także dlatego, że nie zdążę zrobić wszystkiego, co sobie "zaplanowałem". To jest jasne i oczywiste, że człowiek nie zdąży wszystkiego dokonać.


################################  Zdzisław 


Piękna lekcja biologii (zoologii) 2018-07-17

Kto   się   boi   osy ? 


       Duże wrażenie zrobiła na mnie pani Dorota Sumińska  -  tym, co mówi i jak mówi. Trafiłem w sobotę (14 lipca) na jej audycję z cyklu "Wierzę w zwierzę". Przez 40 minut mówiła, czy musimy bać się niektórych zwierząt i zwierzątek, gdy np. wyjedziemy na urlop albo na wakacje. Uwzględniła te stworzonka występujące w naszym kraju, nie w innych krajach. Jest ich bardzo dużo, muszę tutaj wymienić:  pająki, szerszenie, osy, pszczoły, trzmiele, mrówki, żmije i inne węże, ropuchy, komary, kleszcze, pijawki, ryby, łabędzie, wilki, dziki, niedźwiedzie. Czy coś nam grozi z ich strony?  Wypowiedź pani Doroty była bardzo OPTYMISTYCZNA, bo pomimo krążących różnych opowieści, które nas straszą, praktycznie prawie nic nam nie grozi. Chyba że sami narazimy się na niebezpieczną sytuację.


       Bardzo podobało mi się to, co pani Dorota powiedziała o trzmielach:  


"Trzmiel  -  cudowny, piękny, zwany niesłusznie bąkiem. Cudowny grubasek z przepięknym włochatym odwłokiem. Kilkanaście gatunków trzmieli żyło kiedyś na naszych terenach, ale zostało ich tylko kilka, jest coraz mniej. Giną z powodu wielkopowierzchniowych upraw, z powodu stosowania nawozów, oprysków, całej chemii w rolnictwie. Trzmiele są bardzo potrzebne, bo to, czego nie zapylą pszczoły, zapylą trzmiele (...)".        


      Jeszcze jeden ważny fragment z tamtej audycji zanotowałem:


"Kiedy wyjeżdżamy na wakacje, pamiętajmy o tym, że my wchodzimy do czyjegoś domu i robienie porządków w taki sposób, jaki my sobie wymyślimy, jest nie do przyjęcia. Po to między innymi robi się rezerwaty, parki narodowe, zabrania się wchodzenia tam ludziom  -  właśnie dlatego, że największymi niszczycielami tych miejsc są właśnie ludzie (...)". 


       Przez te 40 minut nie mogłem oderwać się od głośnika  -  tak ciekawie i tak pięknie mówi pani Dorota Sumińska. Tę audycję mamy w internecie. Proszę znaleźć: 


           radio tok archiwum 


Potem hasło "podcasty" i tam szukamy audycji pod następującą datą i godziną:  14 lipca, godz. 10 


⛔⛔⛔⛔⛔⛔⛔⛔⛔⛔⛔⛔⛔⛔⛔   Zdzisław  


To się pamięta 2018-07-08

T a k i     n i e d o m y ś l n y 


       Pisałem o tym w mojej notce z 10 listopada  2 0 1 6  r.  Napisałem, jak poznałem dziewczynę w pociągu wąskotorowym, na trasie w okolicach Gdańska. Ja byłem jeszcze studentem, a Elżbieta (dwa lata młodsza) pielęgniarką w gdańskim szpitalu klinicznym. Tej linii wąskotorowej już nie ma (od 1974 r.), a szkoda, bo zlikwidowano w Polsce wiele takich linii. Wielka szkoda, bo tam, gdzie się zachowały, stanowią piękną atrakcję turystyczną. 


       Tak się dziwnie złożyło, że z nieznajomą wysiadłem na tej samej stacji. To były Giemlice, gdzie mieszkała moja ciocia i wujek. Od tego niezwykłego spotkania minęło ponad 50 lat, ale niektóre szczegóły zapamiętałem. Zapamiętałem, że to był mroźny wieczór, wszędzie leżał śnieg i dzięki temu nie było tak całkiem ciemno.  Jeszcze jeden ważny szczegół. Gdy mieliśmy się już pożegnać, Elżbietka zbliżyła się do mnie i trochę uniosła na palcach. Podniosła główkę jak do pocałunku. Jaki byłem niedomyślny. Dopiero później skojarzyłem sobie, że chciała może pożegnać się pocałunkiem. Na szczęście nasza znajomość jakiś czas się utrzymała. Były listy, były odwiedziny. Jeździłem z Torunia do Gdańska, przez co trochę ucierpiały moje studia na polonistyce. Typowy przykład, jak można stracić głowę... 


       Zupełnie inne wspomnienie mam sprzed mniej więcej 40 lat, gdy pracowałem w bydgoskiej redakcji "Ilustrowanego Kuriera Polskiego"  (obecnie to pismo już się nie ukazuje). Miałem kiedyś napisać mały reportaż o nocnym życiu w szpitalu. Wybrałem oddział, gdzie były same dzieci. Chodziłem po tym oddziale może godzinę, może dwie godziny. Cały czas oprowadzała mnie pani pielęgniarka. Jakie były moje wrażenia z tego nocnego obchodu, dziś już nie pamiętam. Muszę odnaleźć tamten pamiątkowy artykuł, który ukazał się około 1980 r. Tak stare egzemplarze można przeglądać w czytelni Biblioteki Wojewódzkiej (w Bydgoszczy). 


       Zapamiętałem znowu jeden niezwykły szczegół. Po tej wędrówce po oddziale dziecięcym miałem się pożegnać. Szedłem razem z panią pielęgniarką i w pewnej chwili znaleźliśmy się w jakimś przedpokoju. Moja przewodniczka zatrzymała się nagle na krótką chwilę. Dopiero później zastanawiałem się, po co się zatrzymała, nie było żadnego powodu. Czy znowu byłem niedomyślny? Za moment otworzyła następne drzwi i weszliśmy do jasno oświetlonego pokoju. To chyba była dyżurka albo pokój socjalny. Do dziś wspominam i zastanawiam się, po co się ta pani zatrzymała... 


       Może ktoś powie, że nie zachowałem się tak, jak powinien zachować się prawdziwy mężczyzna. Ja nie robię z tego żadnej tragedii. W moim życiu było dużo przegranych. Takich przegranych w podejściu do kobiet. Dzisiaj, w moim wieku, już nie powiem, że człowiek uczy się na błędach... 


🌐🌐🌐🌐🌐🌐🌐🌐🌐🌐🌐🌐🌐🌐🌐🌐🌐   Zdzisław 




Kobieta i mężczyzna 2018-07-01

Mężczyzna   zmienny   jest 


       Często, bardzo często słyszałem, że kobieta jest zmienna. Czy znaczyłoby to, że mężczyźni są lepsi?  Niestety, mamy przykłady (i tak wszystkich nie znamy), które o mężczyznach bardzo źle świadczą. Opisała taką sytuację jakaś Pani w swoim blogu, w notce z 30 czerwca. Pięknie opisała. To słowo "pięknie" nie pasuje tutaj, bo mamy smutne refleksje. W każdym razie doszedłem do wniosku, że "zawodowy" pisarz nie umiałby tak napisać. Tak prawdziwie, tak autentycznie. 


       Mówi się, że samo pisanie, "wyrzucenie" z siebie tego, co boli, przynosi ulgę. Oczywiście nie potrafię tej Pani pocieszyć  -  chyba tylko tym, że ze swoimi problemami nie jest sama, nie jest jedna jedyna na świecie. Proszę znaleźć tego bloga: 


   www.kamejla90.e-blogi.pl 


😈😈😈😈😈😈😈😈😈😈😈😈😈😈😈😈  Zdzisław 


List zamiast komentarza 2018-06-26

L i s t    d o : 


www.cassiopeia.e-blogi.pl 


       Czytałem Pani notkę z 25 czerwca. Smutna, sama Pani przyznaje, że bardzo smutna. Nawet nie próbuję pisać komentarza  -  zresztą coś się stało, że OD WIELU TYGODNI nie możemy napisać żadnego komentarza, do żadnego bloga. Nie napisałbym komentarza, bo trudno Pani coś doradzić tak w kilku słowach. Widzę jedyne rozwiązanie  -  żeby Pani znalazła jakąś zaufaną osobę (obojętnie w jakim wieku). Może to być osoba nawet z innej miejscowości. Ja wiem, że są ludzie, którzy MAJĄ OTWARTE SERCE, którzy pomogą. Oczywiście trzeba znaleźć naprawdę zaufaną osobę. 


       Życzę wytrwałości i pomyślności   -   Zdzisław 


@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@ 


W poszukiwaniu prawdy 2018-06-22

P r e z y d e n t     P u t i n 


              m a     r a c j ę 


       W moim blogu unikam polityki. Mamy jej aż za wiele w prasie, w radiu i telewizji. Zrobiłem dziś wyjątek, bo też wyjątkowy jest tekst, na jaki trafiłem. Może wiele osób się zdziwi, że oto sięgam po artykuł, który ukazał się pół roku temu. Jak to się stało? Mam taki śmieszny zwyczaj, że wycinam sobie artykuły, które mnie zainteresowały, które mogą kiedyś się przydać. Przeglądając moje "starocie" trafiłem na tekst wydrukowany 15 grudnia 2017 r.  w "Gazecie Pomorskiej"  (jest to przedruk z dziennika "Polska Times"). Pomysły mam szalone, bo sięgam do publikacji na temat, którego wiele osób (może większość) ma już dosyć  -  temat katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem. Jednak są osoby, które sprawą tej katastrofy nadal się zajmują. Byłem więc ciekaw, co o tym sądzi nie byle kto, bo sam prezydent Władimir Putin. Prezydent Rosji wypowiedział się o tej i innych sprawach podczas swojej dorocznej konferencji z dziennikarzami. Proszę mi wybaczyć, że sięgam do materiałów tak w czasie odległych. 


       Obecny na tamtej konferencji dziennikarz TVN  Andrzej Zaucha powiedział:  "Do tej pory szczątki samolotu nie zostały zwrócone polskiej stronie. Nadal działa komisja i padają stwierdzenia, że na pokładzie doszło do wybuchu oraz że może nie pan osobiście, ale pańscy ludzie sprowokowali katastrofę". 


       Oto odpowiedź prezydenta Putina:  "To jakiś absurd. Te pytania już nas męczą...  Jeśli na pokładzie doszło do wybuchów...  Skąd startował samolot  -  z Warszawy czy z Moskwy?  To szukajcie u siebie. Nie było żadnych wybuchów. Wszystko już przebadała strona polska i strona rosyjska. Nie trzeba niczego wymyślać. Jeśli ma miejsce tragedia, to traktujcie ją jak tragedię. Stosunki polsko-rosyjskie są ważniejsze niż obecna walka polityczna wewnątrz Polski, w której wykorzystywany jest antyrosyjski faktor. Zamknijcie w końcu ten rozdział. (...)"


       Te argumenty mnie przekonują, chociaż na pewno Rosjanie popełnili część błędów (ale tylko część), jeżeli chodzi o najtragiczniejszą w dziejach Polski katastrofę lotniczą. Ja myślę, że nigdy całej prawdy się nie dowiemy, ale z tego, co dotychczas udało się ustalić, można powiedzieć, że katastrofa była nieunikniona. 


##############################  Zdzisław 


To jest talent 2018-06-07

M a c i e j    O r ł o ś 


       Tylko te dwa słowa dzisiaj w tytule. Tylko dwa słowa, a w nich zawiera się wszystko. Gdybym w jednym zdaniu miał powiedzieć, co mi się u pana Macieja podoba  -  to ta NATURALNOŚĆ, naturalność w zachowaniu przed kamerą i przed mikrofonem. Może to zabrzmi śmiesznie, ale chyba w tym dniu (w poniedziałek 4 czerwca) nie znalazłbym ani ciekawszego filmu, ani programu telewizyjnego  -  ciekawszego od tej rozmowy z tak popularnym, tak lubianym panem z telewizji. Największą popularność zdobył jako prezenter "Teleexpresu". 


       W związku ze wspomnianą przed chwilą tą naturalnością  -  zwróciłem uwagę na jeden szczegół. Podoba mi się to, że pan Maciej nie patrzy bez przerwy w oko kamery (a tak, niestety, zachowuje się chyba większość prezenterów). O takich niepoprawnych prezenterach mówi się żartobliwie: Patrzy jak sroka w kość... 


       Ta rozmowa z 4 czerwca należy do stałego cyklu "Gość Radia Pogoda" (godz. 22 - 23). Tę samą rozmowę znalazłem w internecie pod datą 1 lutego 2018 r. Każdy może więc sprawdzić, czy moje słowa zachwytu są uzasadnione. Wszystkim życzę miłych wraźeń ze słuchania tak pięknej rozmowy. 


⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽  Zdzisław 


Spotkanie przez radio 2018-05-28

D o k t o r    J e r z y 


Woy - Wojciechowski 


       Bardzo się cieszę, że odnalazłem tego sławnego lekarza. Rzeczywiście odnalazłem, bo kiedy pisałem o nim 21 kwietnia ("Niektórzy pięknie mówią"),  nie mogłem sobie przypomnieć jego nazwiska. Nie mogłem sobie przypomnieć, bo słuchałem głoszonych przez Doktora radiowych pogadanek wiele, wiele lat temu. Pamiętałem tylko, że mówił pięknie i interesująco. Gdyby któryś z radiowców zadał sobie trochę trudu, to na pewno znalazłby w archiwum te pogadanki i wypowiedzi Doktora. Chętnie byśmy posłuchali jeszcze raz. 


       Prof. dr hab. med. Jerzy Woy - Wojciechowski jest honorowym prezesem Polskiego Towarzystwa Lekarskiego.  To od 2015 r., bo w latach 1987 - 2015 (przez siedem kadencji) już pełnił tę zaszczytną funkcję prezesa. W tym roku skończy 85 lat i pomimo tak sędziwego wieku jest ciągle aktywny. W maju ubiegłego roku spotkał się z Panią Prezydentową  -  Agatą Kornhauser - Dudą. Rozmawiał m. in. o organizowanej co roku wielkiej Gali Polskiego Towarzystwa Lekarskiego, podczas której uhonorowani zostają najwybitniejsi lekarze z całego kraju.    


      Pan profesor przez 30 lat prowadził  -  obok praktyki lekarskiej  -  Teatrzyk Piosenki Lekarzy Eskulap. Skomponował około 200 piosenek, w tym tak dobrze znaną pt. "Goniąc kormorany", śpiewaną przez Piotra Szczepanika. Piosenki doktora, a zarazem kompozytora wykonywali też Irena Santor, Jerzy Połomski, Maryla Rodowicz i in. W internecie, obok wiadomości o tak wyjątkowym człowieku, znalazłem piękny, naprawdę piękny cytat z artykułu pochodzącego z czasopisma "Świat Lekarza" (2015 r.):     


       "Zawsze uśmiechnięty, pełen zapału i dobrej energii. Jak mówił o sobie, zawsze "dostępny dla pacjentów przez 25 godzin na dobę". Lekarz, działacz społeczny, humanista, pianista  -  ktoś powiedziałby: "człowiek renesansu".  A może po prostu: niezwykły Człowiek".     


     Poznałem Doktora, jak już wspomniałem na początku, przez jego radiowe pogadanki i felietony. Kiedy czytam (w internecie) o tym sławnym i zasłużonym Człowieku, to myślę ze współczuciem, a zarazem ze zdziwieniem o tych wszystkich starszych osobach, o seniorach, którzy narzekają, że są samotni, że nie wiedzą, co robić z wolnym czasem, którego wraz z emeryturą zrobiło się więcej. Zasada jest taka prosta  -  nie należy czekać, aż ludzie przyjdą do mnie, to ja muszę wyjść do ludzi.   


🌐🌐🌐🌐🌐🌐🌐🌐🌐🌐🌐🌐🌐🌐🌐🌐🌐 Zdzisław     


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]